 |
Pierwszym krokiem było
założenie świetlicy przy klasztorze Sióstr Urszulanek SJK w
Sieradzu pod nazwą "Światełko Dzikuska". Był to rok 1991. Świetlica
służy dzieciom do dnia dzisiejszego.
Dla nas był to czas wzajemnego poznawania siebie, uczenia się siebie,
jeszcze głębszego oswajania, czas uczenia się miłości! Przepiękny
czas... Lata mijały... pomoc świetlicy nie dla wszystkich dzieci była
wystarczającą. Były dzieci, które potrzebowały DOMU, prawdziwego
DOMU! Jak się za to zabrać, jak się z tym konkretnym wyzwaniem
zmierzyć? Wszystko przerastało...
"Stajesz się odpowiedzialny na zawsze za to, co oswoiłeś”!
Dzieci dodawały sił.
Wieczorami snuliśmy marzenia, plany o Domu - jak nasz Dom będzie
wyglądał, dla kogo na pewno musi znaleźć się w nim miejsce ...
Nie mieliśmy nic, ani pieniędzy, ani miejsca, gdzie miałby powstać nasz
Dom, ani ludzi, nic ... W uszach ciągle brzmiało wołanie dzieci: " Ten
Dom to dla mnie ostatnia deska ratunku".
W poszukiwaniu miejsca zjechaliśmy praktycznie całe wówczas
województwo sieradzkie, szukając budynków będących
własnością skarbu państwa ze względu na koszty. W końcu znaleźliśmy
wolny budynek po szkole ok. 40 km od Sieradza. Pojechaliśmy zobaczyć,
podobało nam się. Ładnie położony w lesie, sam budynek nam odpowiadał.
Na rozmowie w Urzędzie Gminy wszyscy bardzo otwarci, przychylnie
nastawieni. Zadeklarowano, że otrzymamy budynek razem z działką
za symboliczną "złotówkę". Kiedy jednak przyszedł moment
podpisania Umowy, okazało się, że wokół "naszego domu" zrobiło
się ogromne poruszenie, nieporozumienia, podział pomiędzy
społecznością lokalną. Budynek był strasznie zdewastowany, porozbierane
resztki instalacji, kafli z pieców, futryny z okien... widok
straszny. Wycofaliśmy się z tego miejsca natychmiast. Okazało się, że
ludziom została przekazana informacja, że będzie to dom dla
narkomanów, alkoholików, trudnej młodzieży...
|