Dom Światełko
"Bądź uwielbiony Boże za dziś i za wczoraj!
Daj także jutro - cokolwiek się wydarzy - by wiele cieszyło i wszystko było pożyteczne."

Dom Światełko
Dom Światełko
Dom Światełko Dom Światełko

Ktoś kiedyś powiedział: "Jesteś kimś jedynym i niezastąpionym w tym właśnie miejscu, w którym się znajdujesz i w tym właśnie odcinku czasu, w którym żyjesz”. 

Historię piszą ludzie....Historię "Domu Światełko" też pisali, piszą konkretni ludzie! Nie sposób ich dzisiaj nie przywołać ... Nie sposób też przywołać ich wszystkich, opowiedzieć wszystko o powstawaniu Domu, przedstawić dziesięć minionych lat. Spróbujmy jednak sięgnąć do naszej wspólnej pamięci i przywołać  chociaż niektóre fragmenty historii, momenty, wydarzenia i osoby z nimi związane.

Świetlica Pierwszym krokiem było założenie świetlicy przy klasztorze Sióstr Urszulanek SJK w Sieradzu pod nazwą "Światełko Dzikuska". Był to rok 1991. Świetlica służy dzieciom do dnia dzisiejszego.
Dla nas był to czas wzajemnego poznawania siebie, uczenia się siebie, jeszcze głębszego oswajania, czas uczenia się miłości! Przepiękny czas... Lata mijały... pomoc świetlicy nie dla wszystkich dzieci była wystarczającą. Były dzieci, które potrzebowały DOMU, prawdziwego DOMU! Jak się za to zabrać, jak się z tym konkretnym wyzwaniem zmierzyć? Wszystko przerastało...

"Stajesz się odpowiedzialny na zawsze za to, co oswoiłeś”!
Dzieci dodawały sił. Wieczorami snuliśmy marzenia, plany o Domu - jak nasz Dom będzie wyglądał, dla kogo na pewno musi znaleźć się w nim  miejsce ...
Nie mieliśmy nic, ani pieniędzy, ani miejsca, gdzie miałby powstać nasz Dom, ani ludzi, nic ... W uszach ciągle brzmiało wołanie dzieci: " Ten Dom to dla mnie ostatnia deska ratunku".

W poszukiwaniu miejsca zjechaliśmy praktycznie całe wówczas województwo sieradzkie, szukając budynków będących własnością skarbu państwa ze względu na koszty. W końcu znaleźliśmy wolny budynek po szkole ok. 40 km od Sieradza. Pojechaliśmy zobaczyć, podobało nam się. Ładnie położony w lesie, sam budynek nam odpowiadał. Na rozmowie w Urzędzie Gminy wszyscy bardzo otwarci, przychylnie nastawieni. Zadeklarowano, że otrzymamy  budynek razem z działką za symboliczną "złotówkę". Kiedy jednak przyszedł moment podpisania Umowy, okazało się, że wokół "naszego domu" zrobiło się ogromne poruszenie, nieporozumienia, podział  pomiędzy społecznością lokalną. Budynek był strasznie zdewastowany, porozbierane resztki instalacji, kafli z pieców, futryny z okien... widok straszny. Wycofaliśmy się z tego miejsca natychmiast. Okazało się, że ludziom została przekazana informacja, że będzie  to dom dla narkomanów, alkoholików, trudnej młodzieży...
DALEJ